Szukaj

Jak sprawdziła się Jupitajnia PARENTS w naszym domu? RECENZJA

Agata, 8 styczeń 2021
Jak sprawdziła się Jupitajnia PARENTS w naszym domu? RECENZJA

Obecna sytuacja okołopandemiczna, jeszcze w większym stopniu niż wcześniej, pokazuje mi, jako rodzicowi i psychologowi, że sztuka komunikacji wśród Polaków zanika. Trudności te, szczególnie widać w relacji rodzic-dziecko. Karty Jupitajnia PARENTS pomagają na nowo odkryć w jaki sposobów rozmawiać z dzieckiem, jak pracować nad relacjami z nim, a nawet czego my, jako dorośli powinniśmy się nauczyć od naszych dzieci.

ZAPISZ SIĘ NA LISTĘ ZAINTERESOWANYCH KARTAMI

To, co na początek przykuło moją uwagę to przemyślana i bardzo dobrze dobrana gama kolorystyczna. Ciepłe odcienie żółtego i pomarańczowego szybko przykuły uwagę i moją i mojego dziecka. Najciekawsze były oczywiście karty emocji, jako te najbardziej kolorowe. Duży rozmiar kart pomaga w ich trzymaniu, nawet mniejszym rączkom, a wyraźne duże litery pomagają w odczytywaniu tekstów, szczególnie tym, którzy dopiero przygodę z czytaniem zaczynają.

Karty wykorzystywaliśmy w różnych sytuacjach, czasem zwyczajnych, luźnych rozmowach, czasem w rozmowach dotyczących konkretnej sytuacji. Informacja przekazana w ramach zasad „ Podążaj za możliwościami swojej latorośli” jest bardzo trafna, gdyż w mojej ocenie sposobów wykorzystania tych kart jest nieograniczony. Zależy tylko i wyłącznie od naszych pomysłów, potrzeb oraz pomysłów i potrzeb innych członków naszej rodziny. U nas były to różnorodne sytuacje, często karty leżały swobodnie, w zasięgu każdego i nie było wcześniej ustalanych żadnych scenariuszy.

Karty relacji 

używane były przez nas w ramach swobodnych dyskusji podczas weekendów. Były okazją do poważnych rozmów, ale też do pośmiania się, przypomnienia pewnych wydarzeń z mojego dzieciństwa, niejednokrotnie były początkiem dużej dyskusji ( choćby pytanie „gdybyś mógł zmienić jedną rzecz na świecie, co by to było). Z moim dziesięciolatkiem na wszystkie te tematy swobodnie mogłam porozmawiać, tematy nie sprawiały mu trudności. Dzięki pytaniom dowiedziałam się jeszcze więcej o swoim dziecku, niż wcześniej, Rodzice młodszych dzieci będą musieli pewne pytania przeformułować na język bardziej zrozumiały lub nawet ominąć, gdyż nie każde pytanie będzie zrozumiałe dla dziecka młodszego. Karty relacji można jednak według mnie użyć również dla siebie samego – przejrzeć pytania, samodzielnie się nad nimi zastanowić i wzbudzić w sobie pewne refleksje co własnej roli jako rodzic, ale też co do własnych potrzeb, wartości.

Z kart trudnych sytuacji 

korzystaliśmy najmniej, co nie znaczy że trudnych sytuacji u nas nie ma – są, jak w każdej rodzinie. Po przejrzeniu pytań wspólnie doszliśmy do wniosku, że te pytania w większości stawiamy sobie. Potraktowaliśmy więc tę część talii jako podpowiedź, gdy w trakcie rozmowy sami już nie będziemy wiedzieli jak rozwiązać sytuację lub gdy syn będzie sam chciał sobie poradzić z danym problemem. Sięgnięcie do stosu może pomóc mu nabyć kompetencji do samodzielnego rozwiązania sytuacji trudnej, obok pomocy rodzica.

Karty emocji, 

jak już wspominałam wcześniej były pierwsze, na które zwróciliśmy uwagę. Obydwoje doceniliśmy kolor i grafikę. Synowi karty emocji przydawały mi się i w domu i w pracy, gdy czasem trudno było dziecku określić, jak właściwie się czuje – wskazanie konkretnej karty lub kilku z nich było zdecydowanie ułatwiające dialog. Rozwijając kompetencje emocjonalne dzieci świetnym pomysłem jest wykorzystywanie wszelkich narzędzi i obrazków, więc te karty na pewno zostaną ze mną na długo, wykorzystywane do zabaw związanych z pantomimą, zajęć o konkretnych emocjach czy nawet dyskusji ze starszymi dziećmi czym różni się jedna emocja od drugiej.

Karty specjalne 

były u nas swego rodzaju strzałem w dziesiątkę, zwłaszcza w sytuacjach trudnych lub bezpośrednio po nich. Syn zaczął używać nawet określenia „karty wytchnienia” i ta nazwa zostanie chyba z nami na stałe. Używaliśmy tych kart w momencie, gdy emocji było za dużo, były one na wysokim poziomie lub gdy któreś z nas nie miało jeszcze ochoty/potrzeby/śmiałości na rozmowę. Pokazanie/podanie karty zamiast powiedzenia czegoś było też sygnałem – jeszcze potrzebuję czasu żeby sobie z tym poradzić lub krótką informacją czego potrzebuję. Czasem pomagało to rozluźnić napiętą atmosferę , czasem było tylko informacje, jednak to te karty były wykorzystywane najczęściej przez nas. Karty potrzeb, w ramach kart relacji, bardziej by pasowały gdyby każda z nich była opisana na osobnej karcie, jednak była to świetna okazja do rozmów na temat tego czego człowiek potrzebuje i czy wszystkie potrzeby można zrealizować w rodzinie. Nie zabrakło dyskusji o prawach dziecka.

Podsumowując, karty Jupitajnia Parents są bardzo dobrym narzędziem wspomagającym rozwój każdej rodziny. Dzięki nim można rozpocząć rozmowy na ważne, dla każdego z członków, tematy ale również pokazać dzieciom, że ich zdanie jest w rodzinie ważne i jest przestrzeń na wysłuchanie go. Każde użycie kart może pokazać nam zarówno te dobre strony rodziny, jak i obszary wymagające jeszcze pracy. Uczenie naszych dzieci rozpoznawania emocji u siebie i innych, posługiwania się nimi w komunikacji i zwracania uwagi na własne potrzeby, pomoże niewątpliwe w rozwoju kompetencji emocjonalno-społecznych i w pozytywny sposób wpłynie na całą rodzinę. Powinniśmy rozmawiać z naszymi dziećmi i tłumaczyć otaczający ich świat, a te karty niewątpliwie mogą nam podpowiedzieć w jaki sposób możemy to zrobić.

Barbara Molęda-Kusidło,

Mama 10-letniego Filipa

________________________________________________________________

ZAPISZ SIĘ NA LISTĘ ZAINTERESOWANYCH i zdobądź dodatkowe prezenty

________________________________________________________________

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów